Ateizm. W pewnym momencie swojego życia też byłam ateistką. Teraz, gdyby się głębiej nad tym zastanowić… Nie wiem czy wierzę. Raczej nie. Ale wpojone mam do końca świadomości, że tak. Przesiąknięta świadomością, że jeśli nie będę chodziła do Kościoła skończę w pieklę, nie mogę o tym nawet myśleć, bo nie potrafię tego stwierdzić.

Ale kiedyś wiedziałam, że nie. Byłam tego pewna. Nie chodziłam do kościoła i nie bałam się o tym mówić. Spoglądano na mnie krzywo. Lepiej traktowano dziewczynę, która co niedziela chodziła do kościoła, paliła, a dzień przed mszą upijała się na umór i puszczała w dyskotece. To nic, że grzeszyła gorzej ode mnie. Że biorąc pod uwagę naukę kościoła, ja byłam w lepszej sytuacji.

Polska nie jest krajem tolerancyjnym dla ateistów. Kościół jako instytucja bierze udział w większości przedsięwzięć naszego kraju. Strasznie mnie to denerwuje. Kościół nie może zabronić nam niczego, bo sam Bóg dał nam wolną wolę. Nie może zabronić in vitro, bo mamy wolny wybór. Jeśli nasze sumienie nam na to pozwala, sami podejmujemy decyzję. Kościół może wskazywać. Mówić, co według niego jest dobre, a co złe.