Dlaczego zachwycamy się tylko bólem? Piękny wiersz – o nieszczęśliwej miłości. Piękny film – melodramat.
Kiedyś słyszałam takie słowa: „Najpiękniejsze utwory powstają ze smutku”.
Uznajemy za piękne niespełnione, nieszczęśliwe miłości, śmierć szlachetną, bądź nieszczęśliwą.
Dlaczego?
Czemu nie nazywamy pięknym czegoś wesołego? Nasza mentalność nie pozwala nam myśleć pozytywnie?
Piękno bólu i cierpienia u innych tak naprawdę nas podbudowuje. Lecz gdy sami cierpimy już nie widzimy w tym nic pięknego. Zastanawia mnie to. Bo to świadczyłoby o tym, że jesteśmy w pewnym stopniu sadystami. Skoro cieszy nas ból innych. A z drugiej strony twierdzimy, iż jesteśmy empatyczni, potrafimy się wczuć w sytuację innych ludzi. Strasznie to skomplikowane. Bo niby mówimy tak, a pokazujemy tak naprawdę coś innego.
Więc kim naprawdę jesteśmy? Sadystyczni czy empatyczni?