Ja chcę umrzeć. Tak po prostu. Jest mi źle na tym świecie i chcę. Denerwuje mnie to, że wszyscy, którzy o tym wiedzą traktują mnie inaczej z tego powodu. Że nie mogę poruszyć tematu śmierci, bo jestem uciszana i „linczownana”.
Myślę, że każdy powinien mieć wybór. Tylko nie powinna być to decyzja podjęta pod wpływem chwili, jednego zdarzenia.
Kiedyś byłam bardzo religijna i modliłam, żeby zabrał mnie z tego świata, zanim stanę się zła albo niewierząca. Nie byłam nieszczęśliwa, po prostu chciałam odejść. Miałam wtedy jakieś 7-8 lat. Nie zmieniło się to. Wizyty u psychiatry, psychologa, leki też nie pomogły. Teraz jest gorzej, bo jeszcze bardziej przeraża mnie przyszłość. Jest to potworna świadomość wyborów i tego, że każdy może zaważyć na całym moim życiu. Dlatego jest mi tak ciężko. I nie wierzę, że będzie lepiej. Choć śmieję się, w środku czuję ból. I tylko w jednym miejscu jestem szczęśliwa – na stadionie.
„Na ustach uśmiech, a w sercu ból. To najtrudniejsza z życiowych ról”