uks blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: szczescie


Uważam, że życie jest krótkie i trzeba się nim cieszyć; wykorzystując je w pełni, wycisnąć z niego tyle, ile się da. Przeżywać wszystko mocno, aż do granic możliwości, nie zastanawiając się nad tym, co czeka nas w odległej przyszłości, nie bojąc się śmierci, bo, jak powiedział Epikur, „dopóki jesteśmy, nie ma śmierci, a gdy ona przychodzi, nie ma nas”. Należy pokonać największe lęki, które Epikur również określił: przed śmiercią, gniewem bogów (Boga), cierpieniem i niemożnością osiągnięcia szczęścia – bo to otworzy nam bramy do niego.

Oczywiście nie należy zbytnio szaleć, zatracając się w rozkoszy i ignorując wszelkie sprawy przyziemne i materialne – w pewnym momencie przyjdą problemy, które trzeba będzie rozwiązać; nie będąc na to gotowym, nie jesteśmy odpowiednio przygotowani do życia. Szczęście jest stanem, gdy łącznie radości przewyższą cierpienia, dlatego zanim zaczerpie się jakiejś przyjemności należy zanalizować, czy suma cierpienia wynikającego z danej przyjemności nie przewyższy jej samej.

Myślę, że nie da się osiągnąć pełni szczęścia, dystansując się do świata, otaczając murem, który ciężko potem zburzyć. Nie daje to możliwości wypalenia się i samorealizacji, a tylko w takim momencie możemy się czuć naprawdę spełnieni, co przedstawił Maslow w swojej piramidzie potrzeb. W pewnym momencie taka postawa może prowadzić do zobojętnienia i fakt, że smutki nie będą już dla nas smutkami, co jest, oczywiście, pozytywne, zostanie zbojkotowane przez negatywny fakt – radości nie będą radościami.

Prowadząc refleksje nad powyższymi problemami, prowadzimy jednocześnie wewnętrzną wojnę w poszukiwaniu granicy, którą Arystoteles zdefiniował jako ‘Złoty Środek’ – idealna równowaga.

„Szczęście leży w nas”, trzeba tylko znaleźć odpowiednią drogę do jej osiągnięcia.


Wszystko jest jakby lepiej. Nie tnę się. Nie chcę umrzeć. Nie zależy mi nażyciu, ale na śmierci też nie. Mam wyjebane na większość spraw. Zawsze jakoś to będzie, bo jakoś być musi. Nie wiem, czy dobrze, że się tak zmieniłam. Bo nie mam już tak ambitnych planów. Ale przynajmniej czuję się lepiej.
Uczę się kochać. Nie bać skrzywdzenia. Angażować się we wszystko całą sobą.
Uczę się płakać. Nie myśleć, że wtedy jestem słaba. Bo jestem i nic tego nie zmieni. A już na pewno udawanie przed sobą.
Uczę się być szczęśliwa. Po prostu i bez żadnych powodów.


  • RSS
  • RSS