Przekleństwa nie byłyby przekleństwami, gdyby ludzie tego nie wymyślili. Byłyby to normalne słowa wyrażające mocne uczucia, jak „super”, „fajnie”, „kurczę” itp.
To właśnie ludzie reagując alergicznie na zaobserwowane u innych wulgaryzmy wzmocniły ich znaczenie. Inaczej nikt nie zwróciłby na to nawet uwagi, a i nie kusiłyby tak w używaniu.
Moim zdaniem powinno się puścić płazem przeklinanie, a po kilku latach granica wulgaryzmów by się zatarła. Już teraz w młodszym pokoleniu nie jest ona wyraźna, przekleństw używa się na równi z mową codzienną.